W kilku słowach...
Witam!
Nazywam się Ania i od wielu lat jestem wielką fanką Studia Ghibli - japońskiej wytwórni pełnometrażowych filmów anime.
Jest ono znane z takich tytułów jak: ''Księżniczka Mononoke", "Ruchomy Zamek Hauru", czy "Mój Sąsiad Totoro". Ale choć ich flagowym produktem jest właśnie Totoro, to najbardziej rozpoznawalnym filmem wydaje się być ''Spirited Away - W krainie Bogów'', które doczekało się nawet polskiego dubbingu. Z Leszkiem Zduniem i Joanną Jabłczyńską w rolach głównych. Choć ja oczywiście preferuję wersję oryginalną - japońską i do tego napisy. Bo tak ten film poznałam i pokochałam.
Otworzyłam tego bloga gdyż przyszedł mi kiedyś do głowy pomysł na opowiadanie inspirowane historią z tegoż filmu. A właściwie stworzenie jej jeszcze raz, tylko w realiach polskich i nieco mniej niewinnych . Jestem ciekawa jakby to się sprawdziło.
I od razu z góry przepraszam, ale dawno już nie bawiłam się w blogowanie i jeszcze nie wszystko tutaj ogarniam. Więc sporo może się jeszcze zmienić.
Jestem też otwarta na wasze sugestie i konstruktywną krytykę. Zarówno w ramach prowadzenia bloga jak i samej jego treści. Zwłaszcza że jestem dyslektyczką, dysgrafem i w ogóle dys. A programy korygujące nadal niestety wszystkiego nie wyłapują. Szczególnie błędów stylistycznych i interpunkcyjnych.
Jeśli jednak mimo to opowiadanie wam się spodoba i uda mi się napisać je do końca, to może w przyszłości powstaną też kolejne inspirowane jakimś innym filmem Studia Ghibli i nie tylko. Bądź też takie całkowicie mojego autorstwa. Ale to na razie chmurna przyszłość.
Póki co dziękuję i życzę miłego czytania :)
Nazywam się Ania i od wielu lat jestem wielką fanką Studia Ghibli - japońskiej wytwórni pełnometrażowych filmów anime.
Jest ono znane z takich tytułów jak: ''Księżniczka Mononoke", "Ruchomy Zamek Hauru", czy "Mój Sąsiad Totoro". Ale choć ich flagowym produktem jest właśnie Totoro, to najbardziej rozpoznawalnym filmem wydaje się być ''Spirited Away - W krainie Bogów'', które doczekało się nawet polskiego dubbingu. Z Leszkiem Zduniem i Joanną Jabłczyńską w rolach głównych. Choć ja oczywiście preferuję wersję oryginalną - japońską i do tego napisy. Bo tak ten film poznałam i pokochałam.
Otworzyłam tego bloga gdyż przyszedł mi kiedyś do głowy pomysł na opowiadanie inspirowane historią z tegoż filmu. A właściwie stworzenie jej jeszcze raz, tylko w realiach polskich i nieco mniej niewinnych . Jestem ciekawa jakby to się sprawdziło.
I od razu z góry przepraszam, ale dawno już nie bawiłam się w blogowanie i jeszcze nie wszystko tutaj ogarniam. Więc sporo może się jeszcze zmienić.
Jestem też otwarta na wasze sugestie i konstruktywną krytykę. Zarówno w ramach prowadzenia bloga jak i samej jego treści. Zwłaszcza że jestem dyslektyczką, dysgrafem i w ogóle dys. A programy korygujące nadal niestety wszystkiego nie wyłapują. Szczególnie błędów stylistycznych i interpunkcyjnych.
Jeśli jednak mimo to opowiadanie wam się spodoba i uda mi się napisać je do końca, to może w przyszłości powstaną też kolejne inspirowane jakimś innym filmem Studia Ghibli i nie tylko. Bądź też takie całkowicie mojego autorstwa. Ale to na razie chmurna przyszłość.
Póki co dziękuję i życzę miłego czytania :)
Z studia Ghibli warto obejrzeć ich pierwszą Animację wybitnego mangaki i Reżysera Hayao Miyazaki pt." Nausicaa of The Valley of Wind". Manga ponoć jest o wiele lepsza od tej animacji.
OdpowiedzUsuń